Nie chodzi o to, żebyś miała więcej pomysłów. Masz ich tysiąc na sekundę i content, jak sama mówisz, ogromny. Chodzi o to, żeby ktoś to za Ciebie poukładał i dowiózł. Dostajesz asystentkę, która Cię pamięta, a w poniedziałek rano ma dla Ciebie sześć gotowych rzeczy: wybierasz trzy, ona je publikuje. Bez siadania, bez frustracji, bez pakowania walizki.
Żebyś dobrze to zrozumiała: nie kupujesz maszynki do postów. Kupujesz asystentkę, która pracuje dla Ciebie na co dzień, a największą robotę bierze na siebie tam, gdzie Cię dziś najbardziej boli, czyli w social mediach. Mówiłaś, że jak cisnąc czat, to za dziesiątym razem wypluje to, co chcesz. To nie Twoja wina: on za każdym razem zaczyna od zera, bo nic o Tobie nie wie. Ona wie.
Raz jej opowiadasz, kim jesteś, jak pracujesz i co Cię wyróżnia. Ma to na stałe. Nie tłumaczysz się drugi raz i nie cisniesz dziesięć razy, żeby wypluła to, o co Ci chodziło.
Jak coś Ci nie pasuje, mówisz jej raz i zapamiętuje na zawsze. Im dłużej z niej korzystasz, tym bardziej brzmi i myśli jak Ty. To jak z nową osobą w zespole: na początku uczysz, potem robi po swojemu, czyli po Twojemu.
Podłączam Ci Google i kalendarz zawsze, to jest podstawa, nie dodatek. Dzięki temu ona wie, co masz dzisiaj, przypomina o prezentacji, o której zapomniałaś, i ma pod ręką Twoje dokumenty. Maili Ci nie dokładam, bo sama powiedziałaś, że do nich wystarcza Ci czat.
Potrzebujesz prezentacji dla klienta, który zastanawia się nad sprzedażą, albo zestawienia ofert? Mówisz jej, a ona to składa. To jest jej codzienna robota, tak samo jak treści.
A teraz to, na czym Tobie zależy najbardziej.
Nie wymyślam Ci problemów. To są dokładnie te rzeczy, które powiedziałaś, i to na nie odpowiadam niżej.
„mam 10 wersji i stwierdzam, że każda wersja jest beznadziejna i kończymy na dzisiaj"
Robisz robotę i wyrzucasz ją do kosza. Traci się wieczór i chęć na kolejne tygodnie. Mira odwraca kierunek: nie tworzysz od zera, tylko wybierasz z gotowych i poprawiasz to, co chcesz poprawić.
„brakuje mi też takiego bojca i tej systematyczności nieszczęsnej"
Social media zawsze przegrywają z klientem i transakcją, bo tamto płaci dziś. Dlatego Mira odzywa się sama, rano, na telefon. Nie musisz o niej pamiętać.
„Ja lubię po prostu w jednym takim klasycznym jakimś fajnym stylu i chcę się tego trzymać"
Raz jedna czcionka, potem jej nie ma i szukasz. Ustalamy Twój styl raz, na początku, i Mira się go trzyma. Zawsze.
„gdzieś tam ci klienci mi uciekają, bo tego nie wykorzystuję"
Sama podałaś dowód: Marta z Twojego zespołu ma prawie 90 procent klientów sprzedających z Instagrama. Ten sam rynek, to samo biuro. Różnica jest jedna: ona to konto prowadzi.
„też chciałabym się właśnie tak uniezależnić, żebym potrafiła to robić"
Nie obiecuję Ci, że fotograf zniknie, bo agencja go narzuca i to nie moja decyzja. Ale wszystko, co dziś zależy od tego, czy ktoś ma dla Ciebie czas, czyli pomysł, scenariusz, opis, grafika i to, kiedy się ukaże, przestaje zależeć od kogokolwiek poza Tobą. To jest ta niezależność, którą realnie mogę Ci dać.
Jeśli masz przeczytać tylko jedno zdanie: w poniedziałek rano dostajesz na telefon sześć gotowych treści w swoim stylu, wybierasz trzy, a ona publikuje je za Ciebie. Nie wchodzisz na Instagram, nie szukasz czcionki, nie pamiętasz o terminie. A przy okazji, bo to ta sama asystentka: pamięta Cię, pilnuje Twojego kalendarza, robi Ci prezentacje i prowadzi Twoje reklamy. Reszta niżej to szczegóły, do których możesz wrócić później.
Zaczynamy od fundamentu, bo bez niego wszystko inne brzmi jak u wszystkich. Właśnie o to pytałaś.
Mira przeprowadza Cię rozmową przez to, kim jesteś, dla kogo pracujesz i co Cię wyróżnia. Nie wypełniasz formularzy, po prostu z nią gadasz, także głosem. Z tego powstaje Twój rdzeń, który ona ma na stałe, i plan: o czym w ogóle mówisz na swoim koncie, żeby nie było przypadkowo. Twój wyróżnik już znam z rozmowy: nie jesteś tą przysłowiową dziewczyną, która otwiera drzwi, tylko tą, która wie. Na tym to zbudujemy. To jest też odpowiedź na Twoje pytanie, czy ona pisze wszystkim tak samo. Nie pisze, bo tylko ona ma to o Tobie.
Posty, grafiki i karuzele w Twoim jednym stylu, złożone z Twoich zdjęć z sesji, których jeszcze nie wykorzystałaś. Bierzesz je jak są, poprawiasz albo odrzucasz. Zawsze Twoja decyzja. To jest ta rzecz, na którą powiedziałaś „super".
To jest różnica, o którą tu naprawdę chodzi. Ty klikasz „biorę", a ona wrzuca to na Instagram we właściwym momencie, sama. Nie musisz wchodzić na aplikację, nie musisz pamiętać, że dziś wtorek i że coś miało pójść. Twoje konto żyje, nawet kiedy Ty pędzisz od klienta do klienta. Publikuje tylko to, co zaakceptowałaś, nigdy nic bez Twojej zgody.
Nie wymyśla za Ciebie, bo sama mówisz, że pomysły masz w głowie. Podkręca Twoje: pomaga wydobyć to, co masz, i ustawić tak, żeby działało na odbiorcę. Sam montaż robimy w drugim kroku, piszę o tym niżej wprost.
Rano dostajesz co się dzieje na rynku: świeże dane NBP o cenach i to, co ważnego napisali o nieruchomościach. Gotowe do wykorzystania w treści. Dokładnie to karmi Twoje „lubię wiedzieć, na szybko, na teraz". Niżej pokazuję, jak to wygląda na dzisiejszych danych.
Wpadasz na pomysł, gdy biegniesz do klienta albo stoisz pod prysznicem. Nagrywasz jej głosówkę z telefonu, ona to porządkuje i odkłada na Twoją tablicę. Raz w tygodniu przechodzicie to razem. Nic nie ginie.
Najważniejsza rzecz w całej tej ofercie i jednocześnie najprostsza. Mira odzywa się sama, rano, na telefon: masz gotowe, wybierz. Nie musisz nic pamiętać ani znajdować w sobie chęci. Ona przychodzi do Ciebie.
Mówiłaś, że kompletnie się na tym nie znasz i że jak to otwierasz, to od razu uciekasz. To też jest w cenie. Mira podłącza się do Twojego konta reklamowego, czyta wyniki i mówi Ci po ludzku, co działa, a co przepala pieniądze. Może też przygotować Ci kampanię i ustawić ją jako szkic, a Ty tylko przełączasz na włączone. Bez tabelek, których nie chcesz oglądać.
Trzy rzeczy, o których mówię od razu, nie po fakturze. Pierwsza, dobra: sprawdziłam i Twój Instagram jest pod Twoją własną stroną, a nie pod centralą agencji. To znaczy, że publikowanie za Ciebie jest w pełni wykonalne i nikt Ci tego nie zablokuje. Zostaje jedno pytanie na pięć minut, zadam Ci je przy okazji: czy agencja ma wytyczne marki, w które Twoje posty muszą się zmieścić. Druga: żeby Mira mogła wrzucać posty w Twoim imieniu, Facebook musi zatwierdzić jej dostęp, a to trwa u nich dwa do czterech tygodni. Zajmę się tym od pierwszego dnia, a zanim przejdzie, po prostu klikasz „opublikuj" jednym kliknięciem z panelu. Potem robi to już sama.
I jeszcze jedno, o reklamach, żeby nie było niespodzianki: muszę sprawdzić, czy konto reklamowe na Mecie jest Twoje własne, czy prowadzi je centrala agencji. Jeśli Twoje, podpinamy je od razu. Jeśli agencji, potrzebna będzie ich zgoda na dostęp i to jedyna rzecz w tej ofercie, która nie zależy ode mnie. Wtedy albo ją dostajemy, albo tę część odkładamy i rozliczamy uczciwie. Reszta działa niezależnie od tego.
To nie jest przykład wymyślony pod ofertę. Zbudowałam to naprawdę, na żywych danych, w dniu naszej rozmowy. Żebyś zobaczyła efekt, zanim za cokolwiek zapłacisz.
Każda liczba, którą Mira Ci poda, będzie miała źródło i kwartał. Znasz ten rynek lepiej niż ja, więc nie ma tu miejsca na zgadywanie.
Wiem, że jesteś estetką i że jak ma być średnio, to pakujesz walizkę. Więc nie będę Cię przekonywać akapitem. To jest ta karuzela z listy niżej, złożona z tematu, który sama masz w głowie. Trzy z siedmiu slajdów.
To moja propozycja kierunku, nie decyzja. Twoje kolory, fonty i logo ustalamy na pierwszym kroku i potem Mira trzyma się ich zawsze, bez szukania czcionki.
Zanim przeczytasz listę, jedna rzecz dla proporcji. Dziś cała rolka jest na Tobie: wymyślenie tematu, scenariusz, ustawienie, muzyka, głos i dopiero na końcu montaż. Po tym wdrożeniu zostaje Ci ostatni krok, czyli wrzucenie gotowego scenariusza do CapCuta, którego już masz. Znika reszta, a to ona zżerała Ci wieczory i kończyła się dziesięcioma wersjami.
Reklamy na Mecie, prezentacje, kalendarz i publikowanie są w cenie. Montaż nie i to jedyna rzecz z tej listy, która zostaje poza. Powiedziałam Ci na rozmowie, że to najtrudniejsza część i podtrzymuję: narzędzie mam, ale to, co dziś z niego wychodzi, to prosty montaż, a nie poziom, przy którym Ty byś nie spakowała walizki. Dlatego świadomie nie wrzucam go do pierwszego kroku. Chcę, żebyś najpierw zobaczyła, że reszta działa: że posty przychodzą same, są w Twoim stylu i że Twoje konto zaczyna żyć. Dopiero wtedy ma sens rozmowa o montażu, bo będziemy już wiedziały, co dokładnie Ci pomaga, a nie zgadywać. Jak będziesz chciała go dołożyć, doliczam go osobno i robimy.
Byłoby idealne, bo masz barierę przed kamerą. Ale dziś to jeszcze nie jest na poziomie, który by Cię zadowolił. Wracamy za jakieś pół roku, wtedy to będzie inna rozmowa.
Umiem to zrobić, pokazywałam Ci przykład. Ale Ty masz zdjęcia z dwóch sesji, których jeszcze nie wykorzystałaś, i one są prawdziwe, czyli lepsze. Zaczynamy od nich, Mira układa z nich Twoje posty i karuzele. Do generowania wracamy dopiero, jak się skończą.
Sama powiedziałaś, że do maili wystarcza Ci czat, a umowy masz z agencji. Nie dokładam Ci rzeczy, których nie potrzebujesz. Kalendarz zostaje podłączony, tak jak pisałam wyżej, ale pisania maili za Ciebie tu nie ma.
Tu przychodzą gotowe propozycje do akceptacji, tu ląduje Twój briefing i tablica pomysłów z głosówek. Klikasz, nie myślisz o tym, co się dzieje pod spodem. To prototyp, żebyś zobaczyła kierunek. Na żywo Mira robi to naprawdę.
Zobacz swój panelZanim podam liczbę, jedna rzecz. Nie wiem, ile dokładnie zarabiasz na jednej transakcji, bo o to nie zapytałam, a Ty wiesz to najlepiej. Ale przy warszawskich cenach jedna dodatkowa transakcja w roku jest warta wielokrotność tego, co niżej. Podstaw sobie swoją liczbę.
Cały zakres powyżej: Twoja asystentka z podłączonym Google i kalendarzem, dokumenty marki i plan treści, sześć propozycji w tygodniu w Twoich kolorach i z Twoimi zdjęciami, publikowanie za Ciebie, scenariusze rolek, briefing rynkowy, głosówki, prezentacje, panel oraz prowadzenie Twoich reklam na Mecie (o ile konto reklamowe jest Twoje, pisałam o tym wyżej). Jedyne, czego na pewno tu nie ma, to montaż rolek, i piszę o tym niżej wprost.
Do końca lipca bez VAT. Od sierpnia wchodzę na VAT, a Ty go nie odliczysz, bo nie jesteś VAT-owcem. W praktyce: podpisujemy w lipcu i płacisz 4 000 zł. W sierpniu to samo kosztuje 4 920 zł. Różnica to 920 zł i to jedyny powód, dla którego w ogóle o terminie wspominam.
Dla porównania: wdrożenie agenta AI w Polsce to dziś zwykle od 3 do 15 tysięcy złotych plus utrzymanie, a agent działający sam w tle zaczyna się zwykle od 8 tysięcy. Utrzymanie u innych to 200 do 500 zł miesięcznie. Jesteś przy dolnej krawędzi rynku.
Przemyślałam to i nie proponuję Ci jej. Tamta wersja działa wyłącznie przy włączonym komputerze, więc nie miałabyś jej na telefonie, a Ty pracujesz w biegu, między dziećmi a klientami. U Ciebie by po prostu nie zadziałała.
Nie, i dlatego pierwszy krok to Twoje dokumenty marki. Czat, którego używasz dziś, nie wie o Tobie nic, więc pisze jak wszystkim. Mira dostaje Twój głos, Twój wyróżnik i Twoje przykłady. Im dłużej z niej korzystasz, tym bardziej brzmi jak Ty.
Nie zostajesz. Przez pierwsze dwa tygodnie jestem przy Tobie i kalibrujemy ją razem: mówisz co nie gra, ja poprawiam. Potem mam ją pod monitoringiem i jak coś się wysypie, widzę to u siebie, często zanim Ty zauważysz. Panel jest właśnie po to, żebyś nie musiała myśleć, co się dzieje pod spodem.
To jest Twoje. Pakuję wszystko, ściągam z serwera i oddaję Ci w całości. Żadnego uwiązania, żadnych negocjacji.
Tylko to, co sama wybrałaś. Ona nigdy nie publikuje niczego, czego wcześniej nie zaakceptowałaś. Ty zostajesz przy decyzji, ona przy robocie i przy pamiętaniu o terminie. Gdybyś kiedyś chciała inaczej, zmieniamy to jednym ustawieniem.
Odpisujesz, że działamy, wpłacasz 2 000 zł netto i rezerwuję dla Ciebie miejsce. Drugą połowę płacisz dopiero po oddaniu, kiedy Mira działa i widzisz efekt. Biorę tylko kilka projektów naraz.
Twoje kolory i logo, te konta, które podałaś jako wzór (Marta i Alicja), kilka Twoich postów, które sama uważasz za dobre, i zdjęcia z tych dwóch sesji. Nie musisz nic pisać ani wypełniać. Możesz mi to po prostu wrzucić albo nagrać głosówkę.
Siadamy i Mira przeprowadza Cię przez pytania o Ciebie. Nie odrabiasz pracy domowej, tylko gadasz. Z tego powstaje jej rdzeń. Potem dwa tygodnie kalibracji, w których dostrajamy ją do Ciebie.
Wiem, że w przyszłym tygodniu masz trochę mniej na głowie i chciałaś to przemyśleć. Spokojnie. Odezwę się w czwartek 23 lipca, żeby zapytać, co myślisz, i żebyśmy zdążyły przed tym VAT-em, jeśli zdecydujesz na tak. A jeśli wolisz coś przegadać wcześniej, wiesz gdzie mnie szukać. Kasia